Six.
Jego Cesarskiej Mości coś mówi, że chyba świat się mści na nim, za grzechy poprzednich wcieleń.
Himo ostatnimi czasy obserwuje na sobie działanie jednego z Praw Anime. Im bardziej chce - tym bardziej nie może, a jak nie chce, to przychodzi samo. W chwili obecnej Jego Wysokość kończy tydzień błogiej beztroski i zaczyna tydzień ciężkiej harówki, ze słodkim zakończeniem w postaci wrocławskiego Chapter'a. Tyle się ostało po BACE i Niuconie...
Lista zadań: 3. Zrobić 1326147032 rzeczy, zaplanowanych na dwa tygodnie, w pięć dni.
Cesarzowi zapragnęło się posiadać skrzydła. Pierzaste i mięciutkie. Pożyteczna rzecz. Można się otulić w czasie mrozu i korzonków nie przewieje. A na dodatek w niekonwencjonalny sposób zwiać z miejsca, w którym się jest, choć niekoniecznie z własnej woli.
Cesarz powinien coś zrobić ze swoim poczuciem obowiązku. To przytłaczające.
Ach! Jakże pękną wizją dla Jego Wysokości, jest móc mając wszystkich w głębokim poważaniu poszybować gdzieś w równikowe okolice i poczuć Afrykę w środku zimy, nie zdając się na łaskę i nie łaskę Matercard.
Połączenie czerwieni i żółci
[pomarańczu?] zawsze Cesarzowi wydawało się potwornie niegustowne.
Himo podejrzewa siebie o przechodzenie Ponownego Kryzysu Osobowości. Istnienie jednak wysokie prawdopodobieństwo, że Cesarzowi się jedynie wydaje, a swoisty pesymizm wlokący się za Jego Wysokością jest jedynie sprawką sesji Skrzypłocza. A nawet jeśli nie, to na Skrzypłocza zawsze można zrzucić winę.
Może i ma błękitną krew, ale to tylko trylobit z pięcioma parami oczu.
PS. Flele to naprawdę fascynujący wynalazek. Rosja śpiewający głosem Gackta - istne deus ex machina!
Słuchaj albo
mów. (4)
2010 II 2009 XI IX VIII
Cesarz Himo wykonał sam sobie.
I nie zamierza nikomu oddawać.